Info

avatar Zapiski zamieszcza SCRUBBY ze wsi Kampinoski PN. Mam odbitą dupę przez 13756.55 kilometrów w siodle w tym 3719.58 kilometrów w terenie. Zapitalam ze średnią 16.78 km/h.
Mniej-więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy SCRUBBY.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

Triathlon

Dystans całkowity:20.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:00:40
Średnia prędkość:30.00 km/h
Liczba aktywności:1
Średnio na aktywność:20.00 km i 0h 40m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
20.00 km 0.00 km teren
00:40 h 30.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Elemental TRIATHLON Olsztyn

Niedziela, 19 maja 2013 · dodano: 21.05.2013 | Komentarze 3

Przejazd rowerem z parkingu na trasę zawodów, objechanie trasy i mój debiut w zawodach triathlonowych.

Był to mój debiut w triathlonie (dystans: super sprint 0,2/8/2).

ZAWODY
Przygotowania do debiutu w tri zajęły mi tyle, co trenowanie na basenie. Ponieważ dystans tri nie był iście królewski ani nawet olimpijski, to uznałem, że po miesiącu i ciut, ciut nauki pływania dam radę. Robiłem różne wizualizacje swojego płynięcia, swoich zmian w T1 i w T2, biegu i przekraczania linii mety. Pełna motywacja i gotowość do życiowego sukcesu! Ukończenia triathlonu (0,2 / 8 / 2)

PRALKA!
Na starcie stanęło 106 osób. Było ciasno ale jeszcze na brzegu. Wciągnąłem na siebie piankę, ktoś uczynny zasunął suwak. Weszliśmy do jeziora i bleee.... Wodorosty, muł, patyki, czyjś palec w mojej gębie. Spokojnie podpłynęliśmy do linii startu i czekaliśmy w dryfie na syrenę startową. W końcu syrena się odezwała i ... piekło zwaliło mi się na głowę! To, co wiedziałem, że będzie się działo, to nie było to, co się wydarzyło w rzeczywistości. Ludzie startując walczyli jakby byli rozbitkami z Titanica i musieli za wszelką cenę dostać się do ostatniej, 5. osobowej szalupy. Woda wrzała od uderzeń rąk i nóg. Co chwilą ktoś po mnie przepływał albo ode mnie się odbijał by zając lepszą pozycję w płynięciu. W języku triathlonistów nazywa się to "pralką". Chyba rzeczywiście jest w tym coś takiego, co ma urok, jednak dostrzegalny tylko z brzegu lub w swobodnych przemyśleniach startującego po zakończonych zawodach. Tak czy siak, to było moje pierwsze pływanie na otwartym akwenie, że nie wspomnę o tym, że po raz pierwszy w życiu miałem przepłynąć 200 metrów! Pływanie w kamizelce ratunkowej do uciekającej deski windsurfingowej, nie jest pływaniem. Przeczekałem więc PRALKĘ w ogóle nie próbując wystartować. Kocioł trwał około dwóch minut. Jak już ręce moje mogły pracować w wodzie, nie uderzając w czyjeś nogi, ręce, głowy, czy tułowia, byłem tak przerażony i zmęczony, że wywinąłem się na plecki i powiosłowałem spokojnie do boi. Przy boi robiłem nawroty płynąc w stylu pośrednim. To takie coś pomiędzy stylami klasycznym, kraulem a pieskiem. W sumie te 200 metrów dziabnąłem całkowicie wypoczęty z dobrze rozgrzanymi ramionami, które już do niczego mi dalej nie były potrzebne. Z wody wyszedłem 79. na 106 startujących (open).

T1
Piankę z górnej połowy zdjąłem błyskawicznie i biegłem przez strefę zmian wśród okrzyków rozentuzjazmowanego tłumu kibiców;) Choć brzuch znacząco już straciłem, to jednak wciągnąłem go jeszcze bo nie ma to jak dobry PR Wciągnąłem koszulkę na siebie , założyłem kask, skarpetki i buty na rower. Ściągnąłem bajka z rusztowania i pobiegłem z nim do startu części kolarskiej.

ROWER
Na rowerze cisnąłem całkiem udanie. Średnia przejazdu 8 km wyniosła 33,8 km/h. Odrobiłem znacząco straty z "pływania" i krzycząc: lewa! lewa wolna! śmignąłem koło 20 osób. Rowerową przygodę z moim pierwszym triathlonem zakończyłem na 25. miejscu (open).

T2
Powiesiłem rower na jego miejscu, zdjąłem kask, buty rowerowe i wciągnąłem trzewiki do biegania. Łyk, dwa izotonika, odpiąłem suwak w koszulce, by wyglądać bardziej PRO (znów udany PR!) i pobiegłem.

BIEG
Nogi nie ciągnęły tak, jak miałem nadzieję, że będą ciągnąć. Polałem się wodą, przepłukałem ryja wodą z drugiego kubeczka i ... potruchtałem do mety. Po drodze wyprzedziły mnie (chyba) trzy, cztery osoby.
Bieg ukończyłem na 76. miejscu (open).

Podsumowanie: BYŁO DOSKONALE! Wolontariusze działali świetnie! Organizatorzy stanęli na wysokości zadania i nie mam do ich organizacji żadnych uwag. Następny start (Gdańsk 20.07.) poprzedzę kilkoma treningami na otwartych wodach, by dowiedzieć się czegoś o pralce i metodach w niej pływania.


Dzięki tajnemu preparatowi do smarowania ciała kobiet, pianka zeskoczyła ze mnie w okamgnieniu.


Ten tajny preparat to żel do USG :)